Już z czasów wojen polsko – krzyżackich  znane są relacje informujące o istnieniu w grodzie nad Brdą warsztatów produkujących statki, co zresztą miało być odpowiedzią naszych kupców na zakaz sprzedawania bydgoszczanom jednostek pływających. Trudno stwierdzić czy w późniejszych czasach w Bydgoszczy budowano statki, na pewno jednak na początku XVII wieku istniały w naszymi mieście warsztaty naprawiające szkuty. Trudno również określić w jakim miejscu mogły znajdować się warsztaty szkutników. Zupełnie inaczej sprawa wygląda już w czasie rozbiorów, w szczególności w II połowie XIX i I połowę XX wieku, na kiedy przypada zdecydowane ożywienie handlu wodnego. Właśnie ruch na wodzie determinował działalność zakładów produkujących statki.

Pionierem produkcji statków napędzanych parą w Bydgoszczy XIX wiecznej był zapewne Teodor oraz Adolf Wulff, którzy w 1865 roku przy dzisiejszym moście Królowej Jadwigi wybudowali fabrykę konstrukcji stalowych. Pierwszymi wybudowanymi przez nich statkami były Germania i Borussia – statki łańcuchowe, kursujące w bardzo specyficzny sposób na Brdzie. Budowała również pogłębiarki oraz konstrukcje stalowe mostów, w tym Bernardyńskiego. Po niezwykle obiecującym początku warsztat upadł już w 1875 roku.

Istotne miejsce w produkcji statków w Bydgoszczy należy do fabryki Leopolda Zobla, która powstała przy dzisiejszej ul. Marcinkowskiego w 1885 roku. Zakład ten w czasie kilkudziesięciu lat wyprodukował kilkanaście holowników parowych o różnym napędzie. Z fabryki wyszły m.in. bocznokołowce, tylnokołowce, ale również holowniki śrubowe. Co ciekawe fabryka Zobla ze względu na niewystarczającą ilość miejsca na swojej działce zmuszona była do korzystania z terenów innych stoczni, w których wykonywano kadłuby i wyposażano w kotły produkowane oczywiście już przy ul. Marcinkowskiego. Świetnie prosperująca firma w skutek pogorszenia koniunktury oraz śmierci właściciela upadła a na jej miejscu powstała później Bydgoska Fabryka Narzędzi.

W 1887 roku powstała stocznia i fabryka maszyn na Kapuściskach Małych, która już cztery lata później została wcielona do Bydgoskiego Towarzystwa Holowniczego. To właśnie nad starorzeczem Brdy wyprodukowano najwięcej jednostek pływających zarówno z napędem własnym jak i bez napędu, w tym również barkę, która niedawno wróciła do Bydgoszczy – Lemarę.  Po powrocie Bydgoszczy do macierzy stocznia do wielkiego kryzysu ekonomicznego prosperowała bardzo dobrze, wręcz zatrudniała kolejnych pracowników. Po kryzysie ekonomicznym w czasie, którego zaledwie remontowano tabor rzeczny przystąpiono do nowych wyzwań. Wykonywano barki , łodzie, statki o małym zanurzeniu oraz dla Ministerstwa Komunikacji łodzie motorowe.

II wojna światowa przyniosła olbrzymie straty i dewastację zakładu, który w 1951 roku wcielony do przedsiębiorstwa państwowego „Żegluga na Wiśle” (późniejsza Żegluga Bydgoska) stał się bazą remontową. Dokonywano w niej remontów taboru rzecznego od tych najlżejszych do kapitalnych.